Piątek, 31 lipca 2020

Długi tydzień

Zanim usiądę do pisania tego felietonu, odkrywam, że skończyła się kawa, a tę od czasu lockdown piję codziennie w południe. Kawę kupujemy w Antoinette Patisserie, małej kawiarni na obrzeżu pobliskiej wioski. Mogłabym wsiąść w samochód i w pięć minut dotrzeć na miejsce, ale pomna na to, że od kiedy z powodu upałów skończyły się nasze wędrówki po górach ruszam się znaczniej mniej, postanawiam się przejść. Życie układa mi się ostatnio tak, że większość dnia spędzam przy biurku. W domu, ale przy biurku. Wiele z moich zawodowych zajęć już dawno przeniosło się do Internetu i wciąż dochodzi ich coraz więcej. Niby nie tracę czasu na dojazdy, a jednak cały boży dzień tkwię ze wzrokiem utkwionym w ekran komputera: tłumaczę różnego rodzaju broszurki i ogłoszenia, prowadzę reference chat, organizuję spotkania klubu książki, próbuję ułożyć listę dziesięciu tytułów w literaturze polskiej, które mówiłyby o rasizmie, etc., etc.

Czytaj dalej „Piątek, 31 lipca 2020”