Janusz Głowacki: Z głowy

Poniższa recenzja ukazała się w Przeglądzie Polskim jakoś latem 2004. Trafiłam na nią, przeszukując stare płyty CD, które włożone do specjalnego „odczytywacza” – bo nowe komputery już nie mają napędu – trzeszczały i kręciły się w kółko, w końcu wypluwając stare teksty sprzed 16-18 lat.

Przeczytałam recenzję napisaną tyle lat temu i zapragnęłam natychmiast znów przeczytać „Z głowy”, żeby nacieszyć się bezczelną arogancją autora tej książki, jego nieskazitelną polszczyzną i dystansem do siebie i rzeczywistości, na który stać naprawdę tylko wielkich pisarzy. PS. Mój recenzencki egzemplarz gdzieś zaginął, pewnie go komuś pożyczyłam, na wieczne nieoddanie. „Z głowy” w e-booku można kupić w Empiku, za 26 złotych. Jeden klik i poczujecie się znacznie lepiej…

Właściwie trudno wyobrazić sobie bardziej wymagające od napisania autobiografii zadanie, szczególnie jeśli dzieje się to w czasach, kiedy wszyscy ważni i znani (oraz ważne i znane) swoje własne życiorysy już opublikowali. Ilość wspomnień, pamiętników, alfabetów i abecadeł przekroczyła rozsądne granice przyswajalności tego rodzaju literatury, a tu nagle pojawia się następna książka, anonsowana jako życiowa spowiedź sławnego człowieka. I od razu na wstępie trzeba powiedzieć, że dobrze, że się pojawia, bo takiej jeszcze nie było.

Czytaj dalej „Janusz Głowacki: Z głowy”