Poniedziałek, 21 grudnia 2020

Włoskie orzechy

Ostra feta z koziego mleka, dziwaczne w smaku wino, pite pół na pół z Coca colą, mętniejąca po dodaniu wody anyżowa wódka, błotnista, gotowana w briki, miedzianym naczyniu z długą rączką kawa, wijące się na talerzu odnóża kalmarów i ośmiornic, zjadane w całości smażone w oliwie szprotki i wreszcie sama oliwa – ciężka, zielonkawa tłusta ciecz, pozostawiająca w gardle uczucie pieczenia. I jeszcze inne dziwaczności – makaron jedzony z bułką, gęsty, niesłodki jogurt, ciastka kąpiące się w miodzie, gotowane w wodzie z oliwą zielsko, zbierane na zboczu gór.  Niełatwo było Polakowi z biednego zimnego kraju, w którym prawdziwą atrakcją stały się sine, wychudzone kurczaki i kawałek tłustej kiełbasy, wyżyć w kraju położonym nad Morzem Śródziemnym…

Świeża χόρτα na targu w Kalamacie
Czytaj dalej „Poniedziałek, 21 grudnia 2020”

Piątek, 12 czerwca 2020

Wybór, moje prawo. Wybór, mój obowiązek

To wspomnienie towarzyszy mi od ponad trzydziestu lat, ale każdego roku w czerwcu staje się wyraźniejsze i bardziej kolorowe. I z roku na rok staje się dla mnie, dla moje własnego życiorysu, coraz bardziej ważne. Kiedy to piszę, nie muszę szukać słów ani przypominać sobie szczegółów. Czuję zapach świeżej kawy i kuszących ciastek, oblanych miodem, dochodzący z kawiarni Vouli, słyszę sączącą się ze sklepowych głośników muzykę, która jeszcze kilka miesięcy przedtem była mi zupełnie obca. Waga i znaczenie zdarzenia, które chcę opisać, miesza się z moją przenikliwą tęsknotą za tamtym czasem powitań i pożegnań, ale także czasem późnego dojrzewania.

Czytaj dalej „Piątek, 12 czerwca 2020”